Zdarza Ci się zatracić w tym, co robisz? Uwielbiasz swoją firmę i momentami rzeczywiście zapominasz, że to Twoja praca? Niestety rzeczywistość brutalnie o sobie przypomina, kiedy zaglądasz na konto… Jak to jest, że poświęcasz swojemu ukochanemu zajęciu niemal całe życie, a ono – niewdzięczne – odpłaca się jedynie zajętością, dupogodzinami i zmęczeniem? Gdzie są Twoje pieniądze? W dzisiejszym odcinku podcastu podpowiem Ci, co możesz zrobić, by praca była nie tylko pasją, ale też dochodowym zajęciem. Zapraszam serdecznie.

Jest takie powiedzenie wśród przedsiębiorców, że jeśli chcesz robić to, co kochasz, to idź na etat. Nie będziesz musiała zajmować się całą przedsiębiorczą otoczką, a skupisz się na tym, co lubisz robić najbardziej.

Jeśli wolisz słuchać niż czytać:

Podam Ci prosty i bardzo namacalny przykład. Wyobraź sobie, że uwielbiasz tworzyć grafiki. Godzinami dobierasz kolory, kształty, kompozycje, tworzysz przepiękne kreacje, na których mogłabyś zarabiać naprawdę niezłe pieniądze. Ale nie zarabiasz. Bo zamiast robić to, co kochasz najbardziej, skupiasz się na pozyskiwaniu klientów, wystawianiu faktur, promocji, marketingu, przekonywaniu innych do swojej oferty. Niewiele czasu pozostaje na robienie samych grafik, czyli tych rzeczy, na których realnie zarabiasz pieniądze.

Co innego na etacie lub gdy pracujesz jako podwykonawca i ktoś inny pozyskuje klienta. Ktoś dostarcza Ci klientów i zleceń, Ty tworzysz piękne grafiki i wyżywasz się artystycznie. Wszyscy są zadowoleni.

CZY POWINNAŚ ZATEM ZREZYGNOWAĆ Z ULUBIONEGO ZAJĘCIA?

Absolutnie nie, zwłaszcza jeśli nie czujesz się zwierzęciem etatowym. Jeśli kochasz wolność, pracę freelancera, przedsiębiorczość – nie rezygnuj z tego. Zastanów się jednak, gdzie są Twoje pieniądze i dlaczego nie zarabiasz tyle, ile byś chciała. Problem nie leży bowiem wyłącznie w mnogości zajęć, które masz na głowie, gdy prowadzisz firmę. Gdyby tak było, inni też by nie zarabiali. Tymczasem radzą sobie świetnie. Czy mają inny system? Złamali tajny kod? A może zwyczajnie są lepiej zorganizowani?

Przyjrzyjmy się, dlaczego nie zarabiasz tyle, ile byś chciała.

KOCHASZ TO, CO ROBISZ. GŁUPIO BRAĆ PIENIĄDZE ZA TO, CO SIĘ KOCHA

To jeden z najczęstszych problemów, z którymi spotykają się zwłaszcza początkujące przedsiębiorczynie. Ale nie tylko one. Również te już działające na rynku od lat dopada syndrom „miłości”. 

Tak bardzo lubisz swoje zajęcie, że głupio jest Ci w ogóle brać za nie pieniądze. Przecież dla Ciebie to czysta przyjemność, kiedy możesz siąść i tworzyć, robić rzeczy, dostarczać ludziom wartość, a jednocześnie samej cieszyć się ze swojego zajęcia.

Jeśli uwielbiasz swoją pracę, bardzo prawdopodobne, że nie wyceniasz jej dobrze. Przyjemność rekompensuje Ci finanse. Możesz spędzać długie godziny nad projektami i czerpać z tego ogromną radość. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy przychodzi do zapłaty.

Może bowiem okazać się, że:

a) Klient nie będzie chciał płacić za długie godziny, które spędziłaś nad projektem – zwłaszcza jeśli rozliczasz się godzinowo.

b) Twoje zajęcie jest nieopłacalne, bo poświęcasz mu za dużo czasu i energii – jeśli rozliczasz się projektowo.

Co możesz więc zrobić? Porozmawiaj z kimś, kto pomoże Ci ocenić opłacalność Twoich działań i pokaże, jak zarabiać lepiej, robiąc to samo. Praca z mentorem być może będzie wymagała nie tylko zmiany oferty czy dopasowania jej do klienta, ale też pracy nad mindsetem.

Kiedy działam w tych obszarach z moimi klientkami, często okazuje się, że wystarczy kilka drobnych zmian, by ich firma zaczęła przynosić dochody. Zdarza się bowiem, że problem nie leży w nich samych, a w… źle dobranych klientach.

CZY NA PEWNO PRACUJESZ Z WŁAŚCIWYMI KLIENTAMI?

Jeśli w Twoim klienckim portfelu znajdują się głównie drobni, słabo wypłacalni klienci, rzeczywiście możesz mieć problem ze stabilizacją swoich finansów.

Dużo małych zleceń nie zawsze jest dobre dla Ciebie i Twojej firmy. Osobiście preferuję pracę z kilkoma klientami, którzy zlecają dużo, mają zaawansowane projekty, niż branie sobie na głowę kilkunastu lub kilkudziesięciu nawet drobnych zleceń. Owszem, dywersyfikujesz w ten sposób źródło dochodów – zmniejszasz ryzyko utraty płynności finansowej, gdy jakiś klient wypadnie, ale z drugiej strony ponosisz koszty pozyskania klienta i przełączania się między zadaniami.

Więcej klientów oznacza również więcej czasu na ich obsługę, czyli na zadania, które nie są stricte zarobkowe – ofertowanie, rozmowy, fakturowanie i cała ta papierkowa robota. Zastanów się, czy rzeczywiście Ci się to opłaca.

Czy na pewno pracujesz z właściwymi osobami. Może warto zredukować liczbę zleceń i podjąć stałą współpracę z klientami premium, którzy płacą więcej i więcej zlecają.

Pieniądze

NIE WIESZ, JAK TRAFIĆ DO DOBRZE PŁACĄCYCH KLIENTÓW

To chyba najczęstszy problem, jeśli chodzi o zapewnienie sobie zleceń, a swojej firmie płynności finansowej. Chcesz pracować z dobrze płacącymi klientami, z klientami premium, chcesz realizować duże zlecenia, ale nie wiesz, jak znaleźć takie współprace.

Dlatego by załatać dziurę w budżecie, łapiesz się wszystkich zleceń, jak popadnie, a klienci często wykorzystują Twoje dobre serduszko.

Zastanów się, co możesz zrobić inaczej. Czy na pewno dobrze zdefiniowałaś swoją niszę? A może ona się zmieniła? Może już nie chcesz pracować z każdym, lecz chciałabyś mieć ofertę dopasowaną do konkretnego klientaklienta premium.


Tylko jak do niego dotrzeć? 

Kiedy pracuję z moimi klientkami, weryfikacja grupy docelowej i oferty to pierwsza rzecz, którą bierzemy pod lupę. Tylko w ten sposób możesz zauważyć, którędy uciekają Twoje pieniądze.

MASZ DUŻO FAJNYCH ZLECEŃ, ALE NIE DOWOZISZ

I klienci odchodzą zniesmaczeni. A nie dowozisz, bo masz za dużo na głowie. Pamiętasz, co mówiłam na początku odcinka – zamiast skupić się na tym, co umiesz robić najlepiej i na czym realnie zarabiasz pieniądze, zajmujesz się tysiącami rzeczy, które muszą robić przedsiębiorcy, jeśli działają solo.

Czasem nie warto – lepiej jest zainwestować we wsparcie, oddelegować najbardziej pożerające czas i niedochodowe zadania i skupić się na tym, co kochasz najbardziej. A co jednocześnie przynosi realne korzyści finansowe.

Jak określić, jakie zadania możesz oddelegować? Odsyłam Cię do serii moich podcastów „Jak dobrze zacząć współpracę z wirtualną asystentką”.

PODSUMOWANIE

Jeśli czujesz, że w swojej firmie przepalasz potencjał i nie zarabiasz tyle, ile byś mogła, warto wziąć pod lupę kilka aspektów.

Zastanów się nad swoją ofertą, przeanalizuj klientów, z którymi pracujesz, kanały, jakimi do nich docierasz oraz swoje stawki. Nie umiesz zrobić tego sama? Przyjdź na konsultacje. Wspólnie zastanowimy się, co możesz zrobić, by Twoja firma stała się bardziej dochodowa.

PS Pod koniec lutego ruszają moje 3-miesięczne warsztaty „Klienckie espresso” – konkretny i intensywny szot wiedzy na temat klientów premium, tworzenia oferty specjalnie dla nich, pozyskiwania zleceń i mindsetu, który wspiera takie działania. Tam też będziemy pracować nad budżetowymi lukami. Chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj na >> STRONĘ.