Własna firma. Co myślisz, kiedy słyszysz te słowa? Wolność? Poczucie odpowiedzialności? Władza? Nieograniczone możliwości? Po części założenie działalności daje to wszystko. Kiedy pracujesz na etacie, nie zdajesz sobie często sprawy z tego, że przedsiębiorczość to nie tylko blaski, ale też cienie. O tych cieniach można napisać całkiem sporo, jednak dziś chciałabym skupić się na blaskach. Na 3 rzeczach, które dała mi własna firma.

Zanim jednak opowiem Ci o tych trzech gigantycznych zaletach, cofnę się na chwilę do roku 2004, kiedy tuż po zakończeniu pierwszych studiów i obronieniu dyplomu poczułam się… wolna. Przynajmniej na chwilę. Żadnych zajęć, żadnego wstawania bladym świtem i zakuwania po nocach, by zaliczyć kolejne kolokwium. Jednocześnie wraz z poczuciem wolności przyszło uczucie… odpowiedzialności. 

Teraz już nie mogę tylko studiować i imprezować. Czas zacząć dorosłe życie. Z tym imprezowaniem to lekko przesadziłam, bo jako introwertyczka nie rwałam się za bardzo do życia towarzyskiego, a same studia też były dość wymagające. Odpowiedzialność jednak pozostała. Postanowiłam znaleźć pracę. Do głowy mi nie przyszło, że mogłabym zacząć coś swojego. Że dopiero co ukończone studia są wprost wymarzone do tego, by rzucić się w wir freelance’u. Nie, nie miałam takich wzorców. Nikt z mojej rodziny nigdy nie prowadził firmy. Jedyny znany mi model to były studia plus praca (jedyna pewna!) dla kogoś. 

Poszukiwanie pierwszej pracy zajęło mi… dokładnie tydzień. Już podczas studiów parałam się różnymi zajęciami, miałam więc i doświadczenie, i wprawę. Tak oto trafiłam pod pierwsze skrzydła pracy na etacie. I zostałam na niej – zmieniając tylko od czasu do czasu szefa – przez kilkanaście lat.

Chęć zmian przychodzi z… wiekiem?

Kilkanaście lat pracy na etacie nauczyło mnie wielu rzeczy. Nie dało mi jednak tego, czego pragnęłam najbardziej – wolności. To pragnienie było dziwne, bo z jednej strony wkurzałam się na ograniczenia, brak możliwości awansu, ciągłe przedziwne ludzkie układy, a z drugiej nie miałam w sobie dość odwagi i pewności siebie, by się temu przeciwstawić i powiedzieć: dość!

Aż do pewnego styczniowego poranka, który dość szczegółowo opisałam w książce „Rzuciłam pracę i co dalej”. W ogromnym skrócie: poczułam tego dnia, że jeśli ja czegoś nie zmienię, następne kilkadziesiąt lat spędzę sfrustrowana, nieszczęśliwa i w zupełnie nie tym punkcie życia i kariery zawodowej, w którym chciałam być.

Zaczęłam snuć plan podboju wszechświata i po 6 miesiącach intensywnych przygotowań złożyłam wypowiedzenie i stałam się właścicielką firmy pełną gębą. 

Własna firma – początki nie są proste

Tak, prowadzenie własnej firmy to nie jest bułka z masłem. Nie było mi wcale łatwo i musiałam walczyć z wieloma przeciwnościami oraz… a może przede wszystkim, z własnymi przekonaniami. Musiałam nauczyć się zdobywać klientów, pisać oferty, negocjować, prowadzić rozmowy, rozpychać się łokciami, promować – wszystko to, co na etacie działo się poza mną. Dzięki temu doświadczeniu zresztą stworzyłam kurs „Gdzie ci klienci”, w którym krok po kroku pokazuję proces zdobywania klienta i zawierania satysfakcjonujących współprac.

Wypracowałam metodę, która okazała się nie tylko prosta, ale też… bardzo skuteczna i precyzyjna. Przetestowałam ją na sobie wielokrotnie (a potem na moich kursantach) i wiem, że działa.

A kiedy już nauczyłam się przedsiębiorczości na tyle, by poczuć się w niej nieco pewniej, zaczęłam doceniać to, co mam.

Co daje własna firma?

Wydawałoby się, że własna firma to stres i obowiązki. A przynajmniej ja tak myślała, kiedy patrzyłam na moich szefów. Wszyscy byli bardzo nerwowi, łatwo ich było wyprowadzić i wkurzali się niemiłosiernie, gdy coś szło nie po ich myśli.

Dla mnie jednak – po latach pracy na etacie – własna firma oznaczała 3 rzeczy (to znaczy, znaczy wiele więcej, ale te trzy wybijają się na pierwszy plan)

Własna firma to niezależność

Możesz robić dokładnie to, co chcesz. I możesz nie robić dokładnie tego, czego nie chcesz. Oczywiście, początki – jak wspomniałam – wymagają pewnego rodzaju kompromisu. Z czasem jednak osiągasz taki poziom przedsiębiorczości, że możesz wybrać projekty, przy których chcesz pracować. Możesz asertywnie odmówić współpracy ludziom, z którymi czujesz, że jest Ci nie po drodze oraz… możesz tak kreować swoją firmę, usługi, produkty, by w 100% spełniać się w tym, co robisz.

Nie masz narzuconych zadań, o ile nie narzucisz ich sobie sama. Jest w tym pewna pułapka, oczywiście. Jednak co by nie mówić, we własnej firmie masz dużo większe możliwości kierowania tym, czym się zajmujesz niż przy pracy dla kogoś.

Własna firma daje finansową wolność

Pracując na etacie, masz stałą pensję i – jeśli masz szczęście – od czasu do czasu premię uznaniową. Plus jest taki, że dokładnie wiesz, ile w danym miesiącu wpłynie na Twoje konto. Minus – nie zawsze da się skalować zarobki.

Własna firma daje Ci taką możliwość. Jeśli jest taka potrzeba, pracujesz więcej, angażujesz się w większą liczbę projektów, szukasz nowych, ciekawych klientów lub… budujesz zespół i jeszcze bardziej rozwijasz swoje firmowe skrzydła. 

Jeśli jednak chcesz odpocząć, możesz zwolnić, oddelegować część zadań albo zwyczajnie wcześniej zarobić taką ilość pieniędzy, by pójść na miesiąc urlopu. Sky is the limit. Chociaż… niektórzy twierdzą, że nie ma żadnych limitów 🙂

Własna firma daje Ci nieograniczone możliwości rozwoju (oraz skalowania działalności)

Pamiętam, że w jednej z firm, w których pracowałam, co roku tworzony był program szkoleń. Każdy mógł zgłosić szkolenie, w którym chciał wziąć udział i zawnioskować o jego dofinansowanie. Co mnie bardzo dziwiło wtedy, moi koledzy w ogóle nie korzystali z tej możliwości. Byłam jedyną osobą, która co roku szła do szefa z listą szkoleń, z których chciałam skorzystać.

Minusem takiego rozwiązania było jednak to, że musiałam wybierać te szkolenia, z których wiedzę mogłam wykorzystać na moim stanowisku. Z punktu widzenia firmy miało to oczywiście sens, jednak mój nieposkromiony apetyt na wiedzę sprawiał, że rozwijałam się tylko w jednym kierunku.

Własna firma pozwoliła mi rozwinąć skrzydła. Sama decyduję o tym, czego chcę się nauczyć i w co aktualnie zainwestuję środki firmowe. Co więcej, mogę się rozwijać w wielu kierunkach na raz. I tak oto skończyłam m.in. kurs copywritingu, content marketingu, tworzenia stron na WordPressie, a obecnie biorę udział w rocznym programie online MBA, szkoląc nie tylko umiejętności twarde, ale też ucząc się jak budować i zarządzać zespołami, czy być skutecznym liderem. 

Kiedy firma staje się Twoim projektem życia (mówię tu li i jedynie o ścieżce zawodowej), możliwości rozwoju są nieograniczone. I to Ty decydujesz o tym, jak je wykorzystasz.

Jak widzisz jest wiele możliwości i wiele zalet prowadzenia własnej firmy. Przy czym, żeby nie było – wady też są. Czasem bardzo poważne. I doskonale wiem, że nie każdy nadaje się do tego, by być przedsiębiorcą. Sama przez wiele lat się do tego zupełnie nie nadawałam.

Jeśli jednak chcesz zacząć, albo już działasz i myślisz o dalszym rozwoju, poszukaj swojej ścieżki. Zastanów się też, czy chcesz iść tą drogą solo, czy może z mentorem

Sposobów rozwoju, kiedy prowadzisz własną firmę, jest mnóstwo. A wiesz, co jest najlepsze? To Ty decydujesz, którą drogę wybierzesz! 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *