Idę o zakład, że z dzisiejszym tematem borykasz się na co dzień. Masz firmę, chcesz zarabiać, ale nie chcesz być do niej uwiązana jak do kredytu hipotecznego. A w dobie szalejących cen, inflacji to wcale nie jest takie proste. Zwłaszcza jeśli świadczysz usługi, rozliczasz się za przepracowaną godzinę i kombinujesz jak koń pod górę, by wszystko się ze sobą pięknie spięło. A jednocześnie myślisz sobie, że fajnie by było jednak mieć trochę więcej luzu na swoim. Jak pracować mniej, a jednocześnie zarabiać więcej? Czy to się w ogóle tak da? Sprawdźmy. 

Jeśli wolisz słuchać niż czytać:

FIRMA MARZEŃ – TAK TO SIĘ ZAZWYCZAJ ZACZYNA

Słyszałam takie historie już setki razy. Rzucasz etat, bo marzy Ci się wolność freelancerki, praca w przez Ciebie określonych godzinach, z miejsca, które sama sobie wybierzesz, zarobki dowolnie skalowalne. Czas na fryzjera, kosmetyczkę czy lekarza z dzieckiem w ciągu dnia bez idiotycznego tłumaczenia się, że “wyskoczę tylko na godzinkę, ale telefon mam przekierowany na komórkę”. Nie chcesz już szefa, bezsensownego tracenia czasu w korkach, użerania się z idiotami i zdań znacznie poniżej swoich kwalifikacji. 

Snujesz więc śmiałe wizje, by ostatecznie przygotowana na wszystko (w końcu internet to nieprzebrana baza informacji wszelakich), rzucić szefowi na biurko wypowiedzenie i rozpocząć przygodę z przedsiębiorczością, tak jak zrobiła to bohaterka mojej książki „Rzuciłam pracę i co dalej”.

Miałam bardzo podobnie. Śmiałe wizje, jasno wytyczoną ścieżkę i założenia, które zweryfikowało życie.

POCZĄTKI NA SWOIM

Problemem wielu freelancerek i przedsiębiorczyń (w tym moim), które działają w usługach, jest to, że rozliczają się za godzinę swojej pracy. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że jak nie pracują, to nie zarabiają. To też Twój case? Słuchaj więc dalej.

Jako początkująca przedsiębiorczyni pracowałam bardzo dużo. Jak wiele z nas. Liczył się w końcu każdy grosz, dopiero rozkręcałam działalność i popełniłam “kilka” błędów (szczególnie w wycenie swoich usług), które znacząco wpłynęły na to, że nie mogłam sobie pozwolić na zmniejszenie wymiaru pracy.

Podejrzewam, że i u Ciebie może być podobnie. Jeśli prowadzisz firmę już parę miesięcy, a może nawet lat, dorobiłaś się grona stałych klientów, masz swój rytm pracy i niewielkie możliwości, by coś zmienić. Co więcej, ponieważ jesteś dobra w tym, co robisz, klienci polecają swoim znajomym Twoje usługi i… stajesz się jeszcze bardziej zajęta. 

Nie chcesz rezygnować z kolejnych zleceń, ale doby nie rozciągniesz. Poza tym marzy Ci się mieć też trochę życia. No i jesteś zdroworozsądkowo myślącą kobietą, więc doskonale wiesz, że dobrze jest dywersyfikować dochody, prawda?

JAK STAĆ SIĘ KOBIETĄ MNIEJ PRACUJĄCĄ I NIE STRACIĆ DOCHODÓW?

Jak zadbać o siebie, bliskich, swój wolny czas i odpoczynek? Możesz nie odpoczywać. Jest taka opcja. Przez wiele lat twierdziłam, że odpoczynek jest dla słabych, firma mnie potrzebuje, nikt nie jest w stanie mnie zastąpić, nikt nie zrobi rzeczy lepiej niż ja… We własnej firmie sama musiałam wszystko. I sama sobie ukręciłam stryczek na tę wiecznie pochyloną nad klawiaturą komputera szyję.

Zarobiona nie zadbasz o siebie. 

Zmęczona nie rozwiniesz firmy.

Przepracowana zaczniesz popełniać błędy.

Tylko jak to zrobić, by pracować mniej, a nie stracić zleceń i dochodów? Opcji, jak zawsze, jest kilka.

Po pierwsze, możesz delegować część zadań

Dzięki temu zyskujesz czas na robienie innych rzeczy. Minus jest taki, że jeśli tylko delegujesz to, co do tej pory robiłaś sama, raczej nie będziesz zarabiać więcej, bo dochodem trzeba się podzielić. No i niestety zanim znajdziesz dobrego podwykonawcę, z którym będziesz się bez problemu dogadywać i któremu zaufasz, może minąć trochę czasu.

Plus jest taki, że jeśli zbudujesz zespół lub siatkę podwykonawców, możesz przyjąć więcej klientów. I stworzyć quasi pasywny dochód.

Po drugie, możesz zadbać o jakość swoich klientów

W pierwszym roku prowadzenia działalności przyjmowałam zlecenia jak leci. W szczytowym momencie pracowałam z kilkunastoma lub więcej klientami. Część z nich miała pakiety na kilka godzin w miesiącu. Inni na kilkanaście. Dwóch czy trzech dostarczało mojemu budżetowi całkiem spore sumki. 

Jak się domyślasz – im więcej klientów, tym więcej czasu trzeba poświęcić na ich obsługę, przełączanie się między zadaniami itp. Dlatego z czasem postanowiłam nieco lepiej zarządzać klienckim budżetem i zadbać o długofalowe współpracę na dużych pakietach. 

Klienci premium mają wiele zalet. Duże pakiety, regularne wpływy, fajne projekty – to główne z nich. Jak ich zdobyć? Stworzyłam na ten temat cały obszerny program #KlienckieEspresso 🙂 

Po trzecie, dochód pasywny

Czyli taki twór, co niby nie istnieje, bo jednak rzadko kiedy jest tak, że zrobisz coś raz i już całe życie będzie na Ciebie zarabiać, ale możesz sprawić, że to zarabianie będzie lżejsze, przyjemniejsze i regularne.

Co może być Twoim dochodem pasywnym? Kurs, workbook, książka, produkty fizyczne i elektroniczne… ogranicza Cię w ich wymyślaniu w zasadzie tylko Twoja wiedza i wyobraźnia. 

A CO JEŚLI TO NIE WYPALI?

Od moich klientek często słyszę jeszcze jedno pytanie: “No wszystko pięknie, ale co będzie, jeśli to nie wypali? Zatrudnię podwykonawcę, który się nie sprawdzi, odetnę klientów, a nie przyjdą ci premium, stworzony produkt się nie sprzeda?”

Istnieje takie ryzyko. Ale helloł… jesteś przedsiębiorczynią, masz głowę na karku, dasz sobie radę. Nie pierwszy raz przecież. W ciągu ostatnich kilku lat prowadzenia firmy wielokrotnie rozstawałam się z klientami, którzy wcześniej regularnie zasilali moje konto. Stworzyłam produkty, które nie sprzedały się tak, jak chciałam. Popełniałam błędy, które kosztowały mnie masę pieniędzy.

Ale skoro raz stworzyłaś dobrze prosperującą firmę, dlaczego nie zrobić tego ponownie. Wymyślisz coś nowego, jestem o tym przekonana. Albo ktoś pomoże Ci stanąć na nogi. W tym wszystkim bowiem warto pamiętać, że dobrze mieć wokół siebie ludzi, którzy pomogą Ci zrobić burzę mózgów albo nawet zrobią z Tobą coś fajnego i dochodowego.

JAK ZADBAĆ O SIEBIE W SWOJEJ FIRMIE?

Zadecyduj, co chcesz, a czego w niej nie chcesz.

Zastanów się, co możesz zrobić, by pracować mniej.

Jak możesz zdywersyfikować dochody i z kim pracować.

I znajdź swoich ludzi, którzy zawsze i wszędzie będą Ci służyć radą, wsparciem i dobrym słowem. O tym, jak ich szukać opowiem już niebawem.