Od początku 2024 roku bardzo intensywnie koncentruję się na rozwoju jednej z trzech nóg biznesowych, które buduję. Wdrażam strategię, dokształcam się, buduję rozpoznawalność w miejscach, których do tej pory dotykałam jedynie końcem kija od szczotki, bo najzwyczajniej w świecie się ich bałam.
Mniej więcej w lipcu siadłam nad kartką papieru i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nie wszystko idzie tak, jak sobie to wymyśliłam. Nie tak szybko, nie tak intensywnie, nie tak sprawnie. Przecież kiedy budowałam Pretty Well Done, pisałam książki, nagrywałam podcast, czas dosłownie uciekał mi sprzed palców i rzeczy działy się same. Zasięgi rosły, klientów przybywało.
I wtedy zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy:
Budując Pretty Well Done, skupiałam się tylko i wyłącznie na tym. Miałam cel, miałam plan, wdrażałam go w życie. Sięgałam po pomoc coachów, strategów mentorów. Nic nie działo się tam przypadkiem.
Teraz dokładając kolejną zawodową nogę (markę trenerską), cały czas inwestowałam swój czas w Pretty, a dodatkowo dzieliłam go z czasem przeznaczonym na rozwój mojej drugiej spółki – Twardej Oprawy. Nic więc dziwnego, że rzeczy obecnie nie dzieją się tak szybko, skoro poświęcam na rozwój nie 100, a zaledwie 30% mojej uwagi.
To na czym się koncentrujesz, rośnie
Stara prawda odbiła mi się czkawką.
Jeśli nie poświęcisz na coś 100% swojej uwagi, jeśli nie zainwestujesz dodatkowych środków na rozwój, rzeczy będą szły wolniej.
I albo to zaakceptujesz i będziesz rozwijać firmę swoim tempem, od czasu do czasu patrząc, jak inne osoby mijają Cię na tej drodze do rozwoju, albo postawisz wszystko na jedną kartę i to Ty będziesz liderem w swojej branży.
Żadne z tych rozwiązań i żaden z tych wyborów nie jest zły. Każdy ma jednak swoje konsekwencje, które trzeba brać pod uwagę.
Jak zatem rozwijać firmę, kiedy masz na głowie inne tematy?
To mogą być dodatkowe projekty, klienci, inna firma jak w moim przypadku lub też inna działka biznesu. Może to być etat, małe dzieci, które wymagają Twojego czasu i uwagi, inne czynniki, które sprawiają, że nie koncentrujesz się w 100% na tym jednym działaniu.
Co wtedy?
Przede wszystkim, zapomnij o samobiczowaniu. Usiądź i spokojnie się zastanów, na czym Ci w tej chwili tak naprawdę zależy.
Co jest Twoim priorytetem?
Ile masz czasu na to, by go realizować? Ten czas jest kluczowy, bo pozwala skupić się na tym, co najważniejsze.
Co możesz przesunąć w swoich działaniach? Co oddelegować?
Całkiem niedawno miałam konsultacje z młodą mamą, której marzeniem jest wyskalować firmę produktową. Chce wejść na nowy rynek, który docelowo ma jej przynieść bardzo fajne i stabilne dochody.
Rozmawiałyśmy o celach, priorytetach, konkretnych działaniach, ale także na ilości czasu, który może poświęcić na pracę nad swoją firmą. I jakie kluczowe aktywności powinna w tym czasie podjąć, by rozwijać firmę.
Czy to jeszcze koszt, czy już inwestycja?
Bardzo dużo rozmawiałyśmy też o delegowaniu zadań. Bo jeśli Twój czas nie jest z gumy, dzielisz go na różne obszary działania, zatrudnienie wsparcia jest – moim zdaniem – kluczowe.
Dzięki temu w Twoich działaniach nie ma przypadkowości.
Często słyszę od przedsiębiorczyń:
Robię wszystko sama, bo mnie nie stać na taki koszt.
Sama wymyślam strategię, bo mentoring jest drogi. Sama robię wszystko, bo asystentka to koszt. Sama… sama… sama…
Z mojego punktu widzenia wszystko, co przybliża Cię do celu, nie jest kosztem, a inwestycją.
Inwestycją jest zatrudnienie asystentki, czy też zespołu, który zdejmie Ci z głowy całą tę operatywkę i sprawi, że skupisz się na kluczowych działaniach, które w efekcie pozwolą Ci ustabilizować i wyskalować firmę.
Inwestycją jest zatrudnienie mentora, który spojrzy na Twoją firmę z lotu ptaka, skoryguje kierunek działań i podpowie Ci, na co położyć nacisk i na jakich działaniach teraz się skupić.
Inwestycją jest zakup narzędzi, które zautomatyzują Twoje działania i pomogą Ci działać szybciej i bez wysiłku.
Inwestycja ma też to do siebie, że niemal zawsze się zwraca.
Latami buduję firmę i ciągle stoję w miejscu
Nie zliczę, ile razy słyszałam to zdanie od różnych osób. Wiesz, dlaczego tak jest?
Bo nie inwestując, zwyczajnie tracisz.
Nie, nie zyskujesz. Nie, nie oszczędzasz. Tracisz. Ta sama zasada, która dotyczy inwestowania pieniędzy, sprawdza się też w biznesie.
Brak inwestycji zawsze oznacza stratę.
Ostatnio usłyszałam:
Jasne, Karolina, powiedz mi, jak mam wydać 10000 złotych na mentoring, 2000 zł na wsparcie asystentki, 3000 złotych na narzędzia. Nie mam tych pieniędzy!
Domyślam się. Ja też nie mam 45 tysięcy, które chciałabym wydać na kolejne szkolenie. Jeszcze ich nie mam.
Ale pytam o opcję na raty. Szukam dodatkowego źródła dochodu. Bo wiem, że ta inwestycja finalnie da mi możliwość zarabiania znacznie więcej.
Nie wiesz, jak coś zrobić? Szukaj rozwiązań!
I nie pozwól, by to przypadek rządził Twoją firmą.
Karolina