W książce „7 nawyków skutecznego działania” Stephen Covey pisze o wielu ważnych aspektach, które przybliżają Cię do realizacji celu i spełniania marzeń. Jednym z tych nawyków, które naprawdę warto wdrożyć w życie, jest… „ostrzenie piły”. Stety niestety wiem (ze swojego doświadczenia, jak i opowieści innych przedsiębiorców), że jest to nawyk często pomijany.
Niby jedziesz na wakacje, ale z komputerem w walizce („No gdzieś tego Netflixa muszę oglądać”).
Niby odcinasz się od projektów, ale „tylko dwa razy dziennie zajrzę na pocztę, czy się nie pali” (ciekawe swoją drogą, jak z drugiego końca świata czy pola namiotowego sięgniesz tą gaśnicą!)
Niby chcesz odpocząć, ale nie możesz przestać myśleć, czy zespół sobie poradził.
Mówi się, że żeby dobrze odpocząć od pracy, potrzeba co najmniej 3 tygodniu urlopu.
Pierwszy jest adaptacyjny (taki „odwyk”), drugi to realny odpoczynek, trzeci… zbieranie sił przed powrotem.
Ostrzenie piły, czyli co?
Zacznijmy może od definicji. Co to tak naprawdę znaczy?
Ostrzenie piły bowiem to nie tylko odpowiednia ilość odpoczynku, snu, odcięcia się, ale też… rozwój osobisty. I o ile z rozwojem zazwyczaj problemu nie ma (niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto na swoim dysku nie ma miliona e-booków, dostępów do kursów, programów szkoleniowych itd.), tak z tym odpoczynkiem bywa różnie.
Przyznaję bez bicia, sama mam bardzo dużo za uszami w tym zakresie. Mało śpię, wolny czas spędzam, czytając książki rozwojowe (różne, ostatnio o psychologii psów) i generalnie muszę się bardzo pilnować, by nie przegiąć i zachować balans.
I to naprawdę nie jest dobre, kiedy oduczysz się odpoczywać.
Tak, tak, oduczysz.
Nam się bowiem wydaje, że jesteśmy niezniszczalni. I tak naprawdę baterię ładujemy wtedy, gdy wielokrotnie pojawi się czerwony komunikat „jak nie podłączysz do ładowania, system się wyłączy”. Tymczasem powinniśmy tak naprawdę stale ją podładowywać.
Nasz umysł działa jak dobrze prosperująca maszyna. Ale nawet taka wymaga konserwacji!
Tymczasem, co my robimy?
„Wolne? Świetnie! To nadrobię zaległości!!”
No przyznaj, nie jest tak? Pamiętam ostatnie zimowe ferie. Dwa tygodnie „wolne”, więc… umówiłam Potwory w tym czasie na wszystkie możliwe badania kontrolne.
Okulista, optometrysta, dermatolog, badania krwi, dentysta, ortodonta… Wszystko x2 oczywiście. W godzinach pracy jakże by inaczej. I jakoś nie pomyślałam, że będę musiała z nimi tam jeździć, co sprawiło, że byłam w czasie tych ferii 2x bardziej zajętym człowiekiem niż zazwyczaj.
Nie wiem, czy Ty też masz taką tendencję do wrzucania sobie w kalendarz wszystkiego, byle tylko zapełnić puste miejsce? Walczę z tym mocno, starając się wypracować sobie nowe nawyki (praca max 4h dziennie + codzienny odpoczynek), ale czasem zapominam, że nie jestem superczłowiekiem.
Niestety kalendarz nie jest z gumy, a nasze zdrowie ze stali
Efekt tych działań był taki, że przeładowałam sobie grafik po korek. Miałam bowiem jeszcze dodatkowe zobowiązania poza codziennymi zadaniami i powiem Ci, że ostatniego dnia ferii poczułam się naprawdę źle.
Przeszkadzało mi wszystko. Włączone radio, światło, szczekający pies, mąż rozmawiający przez telefon (też pracuje z domu), śpiew ptaków za oknem… przebodźcowanie totalne!
Miałam ochotę zamknąć się w ciemnym pomieszczeniu z dala od wszystkich i po prostu tam siedzieć w ciszy. Nie byłby to pewnie najlepszy pomysł – próbowałam ostatnio floatingu, ale wszyłam z kabiny bardziej wkurzona niż zrelaksowana – fakty jednak są takie, że przegięłam.
Być może Tobie też czasem się tak zdarza. Albo gorzej, nie potrafisz odmówić innym i to oni Tobie zapełniają grafik. Może nie potrafisz odpoczywać i lubisz, jak wciąż coś się dzieje. Albo każdą chwilę nicnierobienia traktujesz jako stratę czasu.
To nie jest dobre dla głowy!
Nie wierzę w work-life balance…
Serio nie, to takie modne pojęcie, ale w normalnym życiu nie da się zbalansować wszystkiego po równo.
Na szczęście jest jeszcze work-life integration. Czyli płynne łączenie życiowych aktywności w elastyczny sposób. Ważne, by jednak mimo wszystko nie było tak, że 90% czasu zajmuje praca, a 10% odpoczynek.
Dlaczego?
Ponieważ w którymś momencie, choćbyś miała nie wiadomo jakie supermoce, dochodzisz do ściany, a organizm mówi dość. I chodzi o to, by wyłapać ten moment wcześniej. Dużo wcześniej.
Bo naprawdę da się bardzo długo funkcjonować w trybie „praca”. Nie mówię tu o dniach, tygodniach, czy miesiącach, ale o latach. Tyle tylko, że natura w końcu upomina się o swoje, a koszt, który potem ponosimy, jest ogromny.
Wypalenie, przygnębienie, depresja, zniechęcenie do życia i kontaktów z ludźmi. Rozejrzyj się dookoła. Zobacz, jak wielu przedsiębiorców, tych samych, których podziwiasz i od których uczysz się biznesu, wprost pisze, że choruje.
Lepiej zapobiegać niż leczyć
Jeśli masz podobnie jak ja i nie potrafisz odpoczywać, warto zadbać świadomie o ten czas na ostrzenie piły.
I niech to nie będzie wyjazd 15x w roku na workation, bo to jest d… nie odpoczywanie. Serio! I tak głową jesteś w pracy, czy tego chcesz czy nie. Tylko w innych okolicznościach przyrody, co zazwyczaj jest jeszcze trudniejsze, bo najczęściej internet nawala, te jedne arcyważne notatki do przekazania klientowi zostały na biurku w domu/pracy… no i dlaczego ta rodzina w kółko coś chce!
Stosuj prewencję.
Wpisz wolne w kalendarz (a najlepiej we wszystkie, którymi zarządzasz).
Zadbaj nie tylko o urlop 2x w roku (bez laptopa!), ale też o codzienną dawkę odpoczynku.
Weekendy bez telefonu to w dzisiejszych dniach luksus. Bardzo często FOMO sprawia, że nie potrafimy spędzić dnia bez zaglądania do SoMe. A warto!
Ja w celach na ten rok wpisałam sobie 4 punkty, które czytam i przypominam sobie codziennie:
- Urlop 2x w roku bez laptopa, minimum 7 dni
- Praca max 6h dziennie
- Raz na kwartał city break (zmiana otoczenia genialnie robi na głowę, pod warunkiem że bez pracy ;))
- Raz w miesiącu czas / aktywność tylko dla siebie (ale nie taki czas w stylu „godzinę nie pracuję”, żeby nie było – porządny czas na zajęcie się totalnie czymś innym).
Polecam Ci bardzo zrobić sobie taką listę i zadbać nie tylko o swój stan wiedzy i portfela, ale przede wszystkim o swoją głowę.
To co w tym miesiącu zrobisz tylko dla siebie?
Karolina
Pozostań ze mną w stałym kontakcie i miej wpływ na swoje życie zawodowe
W newsletterze Woman Empowerment o budowaniu firmy online dzielę się jeszcze większą ilością wartościowej wiedzy, inspiracji, biznesowego backstage’u. Mówię do liderek i o liderkach. Jeśli chcesz otrzymywać ode mnie newsletter bezpośrednio na maila, ZAPISZ SIĘ TUTAJ:
Jeśli jesteś gotowa pójść o krok dalej, SPRAWDŹ JAK MOGĘ CI POMÓC.