Miałam jakiś czas temu dość burzliwą dyskusję z kilkoma przedsiębiorczyniami na temat tego, co jest w prowadzeniu firmy najważniejsze.
Zdania, jak to zwykle bywa, były podzielone, bo i tych aspektów są miliony. Z jednej strony strategia, z drugiej networking, z trzeciej zakrzyczały mnie zwolenniczki socjalów. Gdzieś z kąta padł cichy głos, że na nic to wszytko, jak nie będzie konsekwencji.
A najlepsze jest to, że ja się z tym wszystkim zgadzam. Każdy z tych elementów jest ważny osobno, a razem mogłyby zdziałać cuda. Mogłyby, gdyby nie jeden mały brak. Taki tyci-tyci: DZIAŁANIE.
Czy da się działać skutecznie w pojedynkę?
W listopadzie zeszłego roku w jednym z wywiadów, którego udzielałam, padło pytanie:
Co jest takiego, co cię wyróżnia?
Jedno z najgorszych pytań ever, bo bardzo trudno jest mówić o swoich unikatowych wyróżnikach, gdy dookoła mamy 38 milionów ludzi.
Każdy z nas jednak ma taką jedną supermoc, która jest jego wyróżnikiem. Nawet nieuświadomioną. Możesz na przykład piec genialne ciasta. Zjednywać sobie ludzi w sekundę. Sprzedać łysemu grzebień. Pisać przepiękne, emocjonalne teksty z palca, bez żadnego planu.
Ja sprawiam, że rzeczy się dzieją
Projekty idą do przodu, puzzle wskakują na właściwe miejsce, biznes kręci się jak szalony, błądząca we mgle przedsiębiorczyni nagle odnajduje jasno oświetloną ścieżkę i zaczyna nią podążać z radością. To jest moja supermoc.
W tym pomagam moim klientom i klientkom.
Co prawda czasem jest to proces bolesny… Po dwugodzinnej sesji mentoringowej moim klientkom często głowa pulsuje wiedzą, pomysłami, inspiracjami, ale też boli, gdy uświadamiają sobie, jak wiele jest do zmiany.
Jak często odkładasz swoje marzenia, cele, projekty na później, bo nie masz w codziennej bieżączce czasu na ich realizację?
Z pozoru każdy proces jest bardzo prosty. Masz koncepcję, rozpisujesz kroki, patrzysz na zasoby, widzisz, czego trzeba się douczyć i… no właśnie, i co dalej?
Być może należysz do tego grona szczęśliwców, którzy od razu przekuwają słowa w czyn. Skoro masz plan, przystępujesz do jego realizacji.
Niestety to nie zawsze działa. Nawet u mnie.
Dlaczego?
Bo pojawiają się w nas różne emocje.
Strach przed porażką.
Obawa przed opinią innych.
Natłok zadań do wykonania na drodze do celu.
Niewspierające otoczenie.
Wewnętrzny krytyk, który siada w roku, odpala cygaretkę, zakłada nogę na nogę i kiwając piękną szpilką z czerwoną podeszwą od Leboutin patrzy na Ciebie z politowaniem i mówi:
Z czym do ludzi, dziewczynko?
Jak często z tych lub innych powodów pozwalasz swoim marzeniom, planom, celom zmarnieć na dnie szuflady? I nie masz nikogo, kto pomoże Ci zrobić porządek w systemie…
Czy masz swojego skrzydłowego?
Te wszystkie uczucia, emocje, (nie)działania to przedsiębiorcza codzienność.
Serio, nie znam ani jednej przedtiębiorczyni, ba, nie znam nawet żadnego przedsiębiorcy, który choć raz nie miałby wątpliwości. Nie wszyscy o tym mówią głośno. Ale w rozmowach zakulisowych czasem przyznają, że impostor syndrom wchodzi za bardzo. A wtedy dopada ich prokrastynacja.
Odkładają „na potem” start lub – jak ja kilkukrotnie – na samym finiszu mówią sobie:
Nie, to bez sensu.
I poddają się. Ta ostatnia wersja jest najgorsza. Bo nie dość, że się narobisz jak łoś, to jeszcze Twoje niewspierające Cię przekonania sprawią, że świat nie ujrzy Twojego projektu. Zdarzyło mi się kilkukrotnie. To nie jest fajne uczucie.
Dlatego jeśli miałabym dać sobie samej sprzed lat (a może i Tobie, jeśli będziesz tego chciała) jedną radę, powiedziałabym:
Wiem, że jesteś introwertyczką. I jesteś przekonana, że nie potrzebujesz ludzi. I że sama zrobisz wszystko. Ale działanie solo to prosta droga na zjazd po równi pochyłej. Znajdź swojego skrzydłowego. Kogoś, kto będzie dmuchał w Twoje skrzydła i dopingował do działania.
Nawet najwybitniejsi sportowcy nie osiągają sukcesów samodzielnie.
Siedmiokrotny mistrz świata w Formule 1, Lewis Hamilton, po KAŻDYM wyścigu, niezależnie od tego czy wygrywa, czy przegrywa (ostatnio niestety to drugie, ale wierzę, że dobra passa jeszcze przed nim), dziękuje swojemu zespołowi za niesamowitą robotę. No bo, kurczę, sam sobie tego bolidu nie pucuje przed każdym wyścigiem 😉
Robert Lewandowski jest tak świetnym piłkarzem, bo po pierwsze ma świetnych skrzydłowych, a po drugie codziennie szlifuje swój talent ze sztabem ludzi (w tym z trenerem mentalnym!).
Jak to jest z Tobą. Masz kogoś, kto stoi przy Twoim boku, pokazuje możliwości, dopinguje do działania?
A może właśnie szukasz takiego wsparcia?
Zdecydowanie warto po nie sięgnąć.
Na każdym etapie biznesu.
Karolina
WARTO WIEDZIEĆ, BY MIEĆ WPŁYW
1. Live „Introwertyczką liderką – czy to ma prawo się udać?”
W moim cyklicznym live „Kwadrans przy kawie” opowiadam z kolei o tym, dlaczego introwertyczki są naprawdę świetnymi liderkami >> ZOBACZ
2. Podcast LTE „Jak mówić, by słuchali”
W czwartym odcinku podcastu LT Empowerment rozmawiamy z Agnieszka Papaj-Żołyńska o tym, jak (nie)właściwa komunikacja wpływa na stopień realizacji projektów, relacje w zespole, to, czy się z kimś lubisz, czy też w ogóle nie.
Podpowiadamy też, jak możesz pracować nad tym, by wpływać na to, jak bardzo Cię słuchają 😉
YouTube: https://youtu.be/XxwO24pHsBo
Spotify: https://open.spotify.com/episode/4On8TN4jLh1OWGUyw8aV7n
Chcesz wiedzieć, jak czytać ludzi i mówić tak, by Cię słuchali? Koniecznie zasubskrybuj nasz kanał >> YT, Spotify, Apple Podcast
Możesz też zobaczyć naszą świeżutką stronę internetową i zobaczyć, jak możemy Ci pomóc w rozwoju firmy i relacji zespołowych >> TUTAJ
Pozostań ze mną w stałym kontakcie i miej wpływ na swoje życie zawodowe
W newsletterze Woman Empowerment o budowaniu firmy online dzielę się jeszcze większą ilością wartościowej wiedzy, inspiracji, biznesowego backstage’u. Mówię do liderek i o liderkach. Jeśli chcesz otrzymywać ode mnie newsletter bezpośrednio na maila, ZAPISZ SIĘ TUTAJ:
Jeśli jesteś gotowa pójść o krok dalej, SPRAWDŹ JAK MOGĘ CI POMÓC: